Ewa Stanisławiak (2004).Wychowanie przez dawanie przykładu. [W:] J. Stypułkowska (red.) Problemy rozwoju i wychowania. Warszawa: Wyd. Naukowe Medium.
Rodzice i nauczyciele nie do końca zdają
sobie sprawę z tego, że dzieci, zwłaszcza małe, dużo więcej uczą się obserwując
zachowania innych ludzi, niż wtedy gdy mówi się im, jak powinny postępować.
Rola perswazji i metod opartych na karach i nagrodach bywa w codziennych
poczynaniach wychowawczych przeceniana; natomiast rola przykładu –
niedoceniana. Co prawda intuicja wychowawcza dorosłych okazuje się na tyle
trafna, że zamiast godzinami tłumaczyć dziecku, w jaki sposób powinno sprzątać
zabawki, bawić się nowym samochodzikiem, czy poprawnie posługiwać sztućcami,
wszystko to po prostu mu pokazują; ale wszędzie tam, gdzie chodzi o
kształtowanie bardziej złożonych zachowań dziecięcych, sytuacja nie jest już
taka klarowna, a używanie przykładów bywa nieudolne lub niekonsekwentne.
Zapomina się bowiem, że jest to nie tylko technika oddziaływań wychowawczych,
ale i styl życia (Weston, Weston, 2002).
Dawanie przykładu jako technika wymaga określenia, co chcemy
przekazać wychowankowi, jakie wzorce, wartości, postawy, są pożądane. Dopiero
potem następuje ich demonstrowanie, przy czym przykładem może być zarówno
zachowanie samego wychowawcy, zaplanowane i celowo pokazane dziecku („Rób to,
co ja. Postępuj tak, jak ja.”), jak też zachowanie innej osoby („Rób to, co
ona. Postępuj tak, jak ona.”). W tym drugim przypadku dbamy o to, by dzieci
miały kontakt z osobami godnymi naśladownictwa, znajdujemy takie osoby,
zwracamy na nie uwagę. Jednym ze sposobów oddziaływania przez przykład jest też
ukazywanie postaci historycznych i fikcyjnych, np. literackich czy filmowych.
Można przy tym liczyć na to, że przykład sam przyciągnie uwagę dziecka, i w
związku z tym niepotrzebne są żadne dodatkowe wskazówki. Czasami jednak
konieczne wydaje się nam wspomaganie procesu przejmowania przykładu. I wówczas
pojawiają się słowa, nie zawsze niestety skuteczne, typu: ” Zobacz, jak uczy
się twój brat”, „Zachowuj się tak, jak inni”, „Ja w twoim wieku…”.
Jak zaznaczono wcześniej wychowywanie
przez przykład odbywa się nie tylko wówczas, gdy wskazujemy nań palcem, ale
także wtedy, gdy po prostu jesteśmy obok naszych wychowanków, „w każdej chwili
i każdego dnia”, jako że najbardziej „żywym, chodzącym przykładem
właściwego działania” są sami rodzice i nauczyciele (Weston, Weston, 2002, s.
74 – 76). Liczy się zatem styl naszego życia, to na ile w swoim zachowaniu
jesteśmy wierni wyznawanym zasadom i wartościom, liczy się uczciwość wobec
siebie i naszych wychowanków. Wychowywanie przez przykład to również
wychowywanie samego siebie, to nieustanne uświadamianie sobie, czego „będąc
sobą” uczymy nasze dzieci.
Dawanie przykładu jest niewątpliwie tym
rodzajem wpływu wychowawczego, który najczęściej wymyka się spod kontroli
wychowawców. Warunkiem jego skuteczności jest bowiem przyciągnięcie
(skoncentrowanie) uwagi wychowanka, ponieważ uczy się on nowych zachowań
(i w efekcie zmienia się) - obserwując. Przykłady, by były skuteczne,
muszą spełnić kilka warunków, ale najważniejszym z nich jest właśnie
zdolność przyciągania uwagi. A nad tym, co zwróci uwagę drugiej osoby, nigdy
nie uda się w pełni zapanować. I tak czytając dziecku do snu bajkę o
zwycięstwie dobra nad złem, liczymy na jej „zbawienny wpływ”. I bardzo
jesteśmy zaskoczeni, kiedy to następnego dnia nasza latorośl, zamiast
naśladować dobrego królewicza, bawi się w jego antagonistę, okrutnego
czarownika. Postać królewicza okazała się zbyt nudna, by przyciągnąć uwagę
dziecka, czarownik okazał się natomiast fascynujący. Rodzice, nauczyciele,
wychowawcy muszą zatem zaakceptować fakt, że wśród wzorców zachowań, sposobów
postępowania i wzorów osobowych, które wpłyną na ich
dzieci, uczniów i wychowanków, znajdą się zawsze i takie, które są
niepożądane z punktu widzenia celów wychowawczych. Można jedynie dążyć do
zmniejszenie ich udziału w procesie wychowania i redukować siłę ich wpływu.
